Google
 

HORTENSJE: Dlaczego nie kwitną?



HORTENSJE: Dlaczego nie kwitną?
Zdjęcie 1 z 1
HORTENSJE: Dlaczego nie kwitną?

Miesiące wakacyjne to okres, kiedy najchętniej spędzamy czas w ogrodzie i na działkach. Jest to pora kwitnienia wielu pięknych krzewów, w tym Hortensji. Niestety, nasza znowu nie zakwitła, pomimo unikalnych zabiegów pielęgnacyjnych i starań. Problem ten pojawia się co roku, mimo że włożyliśmy wiele pracy w rozwój rośliny. Nie pomaga nawet okrywanie roślin na zimę, bo i tak okazuje się, że krzew zmarzł. Ma jedynie piękne ciemno zielone liście oraz długie pędy, ale bez kwiatu. Zadajemy sobie wtedy pytanie, dlaczego?

Sam miałem ten problem ze swoimi krzewami Hortensji. Podlewałem, nawoziłem, osłaniałem. Krzew stawał się ładniejszy i większy każdego roku, ale co z tego skoro pojawiało się coraz mniej kwiatów. Pomyślałem, że coś jest nie tak, robię coś źle albo z kolei za mocno o nie dbam. U sąsiadek z tej samej ulicy krzewy obsypane były kwiatami, choć liście miały blade, przebarwione i pełne plam. I tak co roku, zawsze piękne i kwitnące, mimo że nieraz dojrzewały w chwastach. Powiedziałem sobie, że muszę dociec tej prawidłowości.

Przypomniała mi się stara metoda sadowników. Oni także zastanawiali się jak spowodować by długo nierodzące drzewa, przede wszystkim śliwa, zaczęły kwitnąc i wydawać owoce. Otóż sadownicy obwiązywali pień drzewa drutem lub linką na cały rok, tak, aby ponad nim utworzyło się zgrubienie. W literaturze naukowej wytłumaczone jest to w ten sposób, że jesienią substancje w postaci tanin, garbników i innych kwasów, odpowiedzialnych za zawiązywanie pęków kwiatów, maja utrudniony spływ do korzeni drzew i pozostają w konarach a przede wszystkim w tych poziomych gałęziach, które potem owocują najbardziej obficie. Wcześniej zauważyłem także, iż drzewa uszkodzone mechanicznie, chore czy przesadzane wydają pomimo tych urazów duże ilości nasion i owoców. Na przykład Tuję, którą przesadzimy z gruntu do doniczki w następnym roku wyda olbrzymie ilości szyszeczek nasiennych. Świerk z podciętymi korzeniami o wysokości nawet 2-3 metrów wyda następnego roku szyszki, mimo że powinien wytworzyć je dopiero za 10 lat. Wniosek był tylko jeden. Moje hortensje mają pod moją opieką zbyt dobrze. Za bardzo się o nie troszczyłem. Zastosowałem, więc kuracje szokową. Od początku lata, czyli od połowy Czerwca podlewałem tylko wtedy, kiedy liście dawały oznaki więdnięcia. Nawożenia nie stosowałem w ogóle tak, aby liście zbladły a roślina przestała rosnąc. Dodatkowo na początku września podciąłem system korzeniowy, aby zatrzymać wzrost i osłabić roślinę. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Roślina jesienią, po pierwszym przymrozku zgubiła prawie wszystkie liście. Była już w stanie pełnego spoczynku. Wiosną, jak się okazało, tylko pędy, które kwitły zeszłego roku częściowo zmarzły. Natomiast reszta pędów przetrwała zimę prawie bez uszczerbku. Jak wszystkim wiadomo, krzew ten wytwarza kwiatostany na pędach zeszłorocznych prawie nigdy na jednorocznych, czyli tych, które wyrosły bezpośrednio z podłoża. W Lipcu krzewy otworzyły się licznymi różowymi kwiatostanami.

Wnioski, do jakich doszedłem po tych zdarzeniach są jednoznaczne. Zasady, które stosuję corocznie w pielęgnacji Hortensji sprawdzają się w stu procentach, a są to:

• nie podlewać zbyt często tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, aby roślina nie uschła;
• nawozić minimalnie i tylko wczesną wiosną;
• podcinać korzenie w połowie września, aby roślina zdrewniała do zimy;
• nie okrywać, aby nie zasłaniać zielonych części pędów nadziemnych gdyż rozhartowujemy rośliny i po zdjęciu osłony na wiosnę roślina doznaje oparzeń świetlnych i jest narażona na przymrozki wiosenne;
• pamiętajmy, że tak jak u podwiązanych i chorych drzew owocowanie jest obfite, tak i u tych niezadbanych hortensjach nastąpi odczucie zagrożenia o życie oraz utrzymanie gatunku, co powoduje, że rośliny te, aby zadbać o swoje istnienie muszą wydać kwiaty i nasiona;
• kupować sadzonki jedynie z polskich szkółek, z naszych warunków klimatycznych, najlepiej jak będzie to materiał co najmniej dwuletni, który przeżył już choć jedną zimę w donicy, w polu a nie w cieplutkiej szklarni;
• nie kupować krzewów, które kwitną już w maju czy na początku czerwca, gdyż są to rośliny pędzone w szklarniach. Są one niezahartowane, ani tez w żaden sposób nieprzyzwyczajone do warunków prawdziwego klimatu Polski.
Strona www: www.zielonepogotowie.pl
Grzegorz Majda , 05 10 2009

 Dodaj komentarz
Ostatni komentarz:
Nie ma jeszcze komentarzy.